Oparłom swoją fascynację na Nicości

Autorstwo pierwotne: Max Stirner

Twórcze tłumaczenie: Nihilo

Notatka od Nihilo:
Na wstępię chcę zaznaczyć cztery ważne aspekty mojego tłumaczenia:

1. To jest moje tłumaczenie na polski angielskiego tłumaczenia Wolfiego Landstreichera tekstu będącego częścią flagowej książki Maxa Stirnera The Uinique and Its property wg tumaczenia Wolfiego, a wg mojego – Ego i Jeno swojość. Oczywiście już przez sam fakt, że oryginał został przetworzony przez dwie osoby można słusznie wywnioskować, że to tłumaczenie nie odzwierciedla dokładnie poglądów Maxa.

2. To tłumaczenie jest również tłumaczeniem z dawnych czasów na obecne. Jako że Max nie miał dostępu do obecnych czasów, to oczywiście to tłumaczenie musi wymykać się jego pojmowaniu i językowi.

3. To tłumaczenie jest tłumaczeniem twórczym, czyli nie ma na celu dokładnego odwzorowania myśli Maxa, lecz użycia jej w sposób najbardziej efektywny tu i teraz, do niszczenia (neo)liberalizmu, kapitalizmu i faszystowskich wartości. Zależy mi również, żeby osoby anarcholskie oraz os. socjalistyczne znacznie używały myśli tego indywidualistycznego socjalisty i proto-postlewicowca, bo daje wiele wskazówek na to jak indywiduum może do siebie sameno podchodzić.

4. Sądzę, że tak jak oryginał, tekst będący wynikiem tłumaczenia warto czytać jako niesystematyczny zbiór wskazówek i tropów jak podchodzić do swojej Unikalności i jak nie robić nic wbrew sobie oraz jakie chore wyobrażenia porzucić.

Cóż może nie być moją misją i sprawą!? Przede wszystkim moją wielką sprawą ma być sprawa dobra, potem sprawa Boga Władcy, sprawa ludzkości, prawdy, wolności, człowieczeństwa, sprawiedliwości; ponadto sprawa mojego ludu, mojego (machiavellicznego) księcia, mojej ojczyzny; wreszcie nawet sprawa umysłu i tysiąc innych spraw. Tylko moja własna sprawa nigdy nie powinna być moją sprawą. „Precz z egoistą, który myśli tylko o sobie!”.

Zobaczmy zatem, jak podchodzą do swojej sprawy byty, dla których mamy pracować, poświęcać się i być pełne entuzjazmu.

Jesteś w stanie zdać dokładną relację o Bogu Władcy, ponieważ masz zbadane od tysięcy lat „głębiny boskości” i zajrzałoś do jej serca, więc prawdopodobnie możesz nam powiedzieć, jak sam Bóg Władca postępuje ze „sprawą Bożą”, do której jesteśmy powołane. Nie ukrywasz też działalności Pana. Teraz jaka jest Jego sprawa? Czy czyni On obcą sprawę, sprawę prawdy lub miłości, swoją własną, tak jak oczekuje tego od nas? Jesteś oburzone tym nieporozumieniem i informujesz nas, że Boża sprawa jest rzeczywiście sprawą prawdy i miłości, ale ta sprawa nie może być nazwana obcą dla Niego, ponieważ sam Bóg Władca jest prawdą i miłością; jesteś oburzone założeniem, że Bóg Władca mógłby upodobnić się do nas, biednego robactwa, promując obcą sprawę jako swoją własną. „Czy Bóg powinien promować sprawę prawdy, jeśli sam nie jest prawdą?”. On troszczy się tylko o swoją własną sprawę, ale ponieważ jest wszystkim we wszystkich, więc wszystko jest jego sprawą! Ale my nie jesteśmy wszystkim we wszystkich, a nasza sprawa jest całkowicie mała i godna pogardy; dlatego musimy „służyć wyższej sprawie”. Teraz jest jasne, że Bóg Władca troszczy się tylko o to, co do Niego należy, zajmuje się tylko sobą, myśli tylko o sobie i troszczy się tylko o siebie; biada wszystkiemu, co nie jest Mu miłe. Nie służy niczemu wyższemu i zadowala się tylko sobą. Jego sprawa jest czysto egoistyczna.

Jak to się ma do ludzkości, której sprawę powinnośmy uczynić naszą? Czy ludzka sprawa jest może jej obca i czy ludzkość służy wyższej sprawie niż ona sama? Nie, ludzkość widzi tylko siebie, ludzkość chce promować tylko ludzkość, ludzkość sama jest swoją własną sprawą. Aby się rozwijać, pozwala osobom walczyć w swojej służbie, a kiedy osiągną to, czego ludzkość potrzebuje, z wdzięczności wyrzuca je na gnojowisko historii. Czyż sprawa ludzkości nie jest czysto egoistyczna?

Nie muszę chyba udowadniać, że wszystko, co próbuje narzucić nam swoją sprawę, zajmuje się tylko sobą, a nie nami, tylko swoim dobrobytem, a nie naszym. Wystarczy spojrzeć na resztę. Czy prawda, wolność, człowieczeństwo, sprawiedliwość i postęp chcą czegokolwiek innego niż tego, byś ekscytowało się nimi i im służyło?

Wszystkie one radzą sobie wyjątkowo dobrze, gdy są gorliwie czczone. Spójrzmy na naród, którego bronią oddani patrioci. Patrioci padają w krwawych bitwach lub w walce z głodem i potrzebami; co na to naród? Na gnojowisku tych trupów, naród staje się “rozkwitającym narodem”. Indywidualne osoby zginęły za „wspaniałą sprawę narodu”, a naród wysyła za nimi jakieś wyrazy podziękowania. Ostatecznie naród zyskuje na tym. Można by to nazwać luksusowym egoizmem.

Ale spójrzmy tylko na Premiera, który z taką miłością troszczy się o „swoich”: czyż nie jest on czystą bezinteresownością i czyż nie poświęca się godzinami dla swoich? Tak, oczywiście, dla „swoich”. Spróbuj tylko raz pokazać się nie jako jego, ale jako przynależne sobie; za ucieczkę od jego egoizmu odbędziesz podróż do jego więzienia. Premier oparł swoją sprawę na niczym innym, jak tylko na sobie; jest dla siebie wszystkim we wszystkim i jedynym, i nie toleruje nikogo, kto ośmieliłby się nie być jego własnością.

I czy nie nauczysz się z tych wspaniałych przykładów, że egoista radzi sobie najlepiej? Ja ze swojej strony biorę od nich lekcję i zamiast służyć niesamolubnie tym wielkim egoistom, wolę samo być egoistyczne.

Bóg Władca i ludzkość oparły swoje namiętne fascynacje na niczym, na niczym poza sobą samymi. Ja również opieram swoje namiętne fascynacje na mej osobie – na ja, na tym ja, poprzez które, tak jak Bóg Władca, jestem Nicością wszystkich obcych mi obiektów, tym ja, poprzez które jestem wszystkim co moje, tym ja, poprzez które jestem Unikalne.

Jeśli Bóg Władca czy ludzkość, jak twierdzisz, mają w sobie wystarczająco dużo treści, aby być wszystkim we wszystkim dla siebie, to czuję, że brakowałoby mi tego jeszcze mniej i że nie miałobym powodów do narzekania na moją „pustkę”. Nie jestem Nicością w sensie pustki, ale jestem Twórczą Nicością, Nicością, z której osobiście tworzę wszystko jako Stwórcze.

Precz z każdą sprawą, która nie jest całkowicie moją fascynacją! Uważasz, że przynajmniej „dobra sprawa” musi być moją obsesją? Ale która sprawa dobra, a która zła? Samo jestem swoją namiętnością i nie jestem ani dobre, ani złe. Ani jedno, ani drugie nie ma dla mnie sensu.

Boskość jest samofascynacją Boga Władcy; ludzka sprawa jest „sprawą ludzkości”. Moja namiętna fascynacja nie jest sprawą boską, ani ludzką; nie jest również sprawą dobra, prawdy, postępu, sprawiedliwości, wolności itd., ale tylko moją, i nie jest powszechna, ale jest unikalna, tak jak ja jestem Unikalne.

Dla mnie nie ma nic większego niż ja!